Hej. Byłam u szkolnej pielęgniarki, takie mierzenie i ważenie jest dwa razy w roku, no i dzisiaj tak wypadło. Jednak nie mam 156 cm, a 157 cm. Jestem strasznie niska, cóż, to się już nie zmieni. Jeśli chodzi o wagę to jestem zadowolona, bo okazuje się, że moja waga, którą mam w domu dobrze pokazuje. U pielęgniarki pokazało się 56 kg, ale odjęła mi 0,5 kg za ubrania xD i wpisała mi 55,5 kg. Powiedziała, że mam wagę w normie i nie muszę nic robić. Taaa.. na pewno. Przecież wyglądam jak jakaś kula. Wielka kula tłuszczu. Spróbuję się nie ważyć na razie i zrobić to dopiero w przyszłym tygodniu, (może) w środę. Jeśli ważę się zbyt często to popadam w obsesję i później potrafię się ważyć kilka razy dziennie. Chcę tego uniknąć i zobaczyć jakiś większy efekt na wadze po kilku dniach.
Dzisiaj przesadziłam trochę z jedzeniem. Będzie jakieś niecałe 650 kcal (mój limit wynosi 500) więc zaznaczam na żółto. Na czerwono nie, bo najgorzej chyba nie wyszło.
Zjadłam: pół bagietki czosnkowej, actimela, 2 zupki Knorr (te w proszku), banana, 2 żelki o smaku coli, 3 plasterki surowej marchewki.
Do jutra ;)
Chuda rzeczywistość.
czwartek, 18 października 2018
środa, 17 października 2018
Pierwsze ważenie.
Hej. Dzisiaj pierwsze ważenie w historii tego bloga ;) hehe. 56.1 kg - tak jak się spodziewałam. Co prawda byłam już po śniadaniu, ale był to tylko banan. Teraz byle do 50 kg. Dzisiaj nic ciekawego się nie działo. Do końca tygodnia raczej nie będę miała w-fu, więc za dużo się nie poruszam. Natomiast oparłam się dzisiaj pokusie zjedzenia fileta z kurczaka z mizerią i ziemniakami, a miałam na to niemałą ochotę ;p taki obiad po długim dniu w szkole... ale nie! Zawzięłam się i tyle. Nie mogę się teraz poddać. Niżej wstawiam dzisiejszy bilans i odpowiedzi na komentarze z wczorajszego posta. Muszę jeszcze pouczyć się na polski i historię, tak więc do jutra.
Bilans:
- Banan: 116 kcal
- wafel ryżowy: 19 kcal
- plaster sera: 42 kcal
- zupa koperkowa: 129 kcal
- actimel: 73 kcal
- mała kanapka:
kromka chleba, plaster szynki, ogórek konserwowy: 120 kcal
razem: 499/500 kcal
kromka chleba, plaster szynki, ogórek konserwowy: 120 kcal
razem: 499/500 kcal
Odpowiedzi na komentarze:
KrólewkaŚnieżka: Nie lubię zamykać się w konkretnych tematykach, jestem w stanie przeczytać dosłownie wszystko, jeśli chodzi o książki (tylko nie biografie, to jedyny wyjątek). Jeśli chcesz to daj czasami znać w poście co tam czytasz :)
Miss Graphite: Dziękuję :) Ja też bardzo rzadko spotykam chłopaków w tym środowisku.
Sofija: Mi też jest miło. Zazdroszczę Ci tych 10 cm więcej :) dziękuję ♥
Kiminiko: Hej! Nie pisałam nigdy pod podobnym pseudonimem, nie przypominam sobie tego. Dziękuję i również trzymam za Ciebie kciuki.
Xshiza: Cześć. Na razie nie jestem zainteresowana przyłączeniem się do jakiegoś czatu motylkowego (ani żadnego innego). Nie mam nawet na to czasu :( Ale dziękuję za propozycję ♥
wtorek, 16 października 2018
Witam.
Hej dziewczyny (a może jest tu jakiś chłopak?) Będę tutaj funkcjonowała pod pseudonimem Olciek. Krótka piłka - nie mogę już patrzeć na swoje obrzydliwie grube ciało. Mam tylko 156 cm wzrostu i ważę, myślę, że ok. 56 kg. Jutro z rana się zważę i dam później znać. Z Aną mam już styczność od kilku lat, miałam już kilka blogów itd. Tym razem uda mi się porządnie schudnąć, głęboko w to wierzę. Kiedyś napiszę o sobie trochę więcej, na pewno dowiecie się też więcej z czasem w postach. Moim pierwszym celem będzie schudnięcie do 51 kg do końca tego roku. Może nie jest to jakiś super wielki cel, ale spokojnie, powoli... 5 kg w 2,5 miesiąca to według mnie nie najgorszy wynik, oczywiście każdy może mieć inne zdanie. Postawiłam sobie taki a nie inny cel, gdyż znam swój organizm i chyba nie mam jakiegoś super metabolizmu, głównie przez moje wcześniejsze próby odchudzania. Na razie mój plan to jedzenie 500 kcal, 0 słodyczy, fastfoodów i 0 picia słodzonych, gazowanych napojów + codziennie 1,5 l wody. Odezwę się jutro z pierwszym bilansem, trzymajcie się chudo ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

